|
Wspomnienie cholerycznego mnicha |
|
|
|
|
16.12.2009. |
 16 grudnia przypada wspomnienie kartuza bł. Williama z Fenoli. Był on bratem konwersem, do którego zadań należało m.in. załatwianie na zewnątrz spraw klasztoru (w tym dostarczanie żywności). Praca sióstr zewnętrznych oraz braci w zakonach należy do bardzo niedocenianych. Bł. William trudził się dla dobra swojej kontemplacyjnej społeczności. Osoby, które pełnią tego rodzaju posługi są traktowanie jako „powołania drugiej kategorii”, te gorsze. Takie oceny świadczą oczywiście wyłącznie źle o tych którzy je wystawiają.
Mimo braku wykształcenia bł. Wiliam był mnichem bardzo pobożnym. Został wyniesiony na ołtarze ponieważ dokonał wielu cudów. Bogu bowiem nie przeszkadzało, że wtedy gdy inni oddają się modlitwie czy zajęciom bardziej intelektualnym, konwers z kartuzji w Casularum (Włochy) przemierza dalekie trasy by zadbać o ich byt.
Błogosławiony brat William nie jest typem słodkiego i naiwnego prostaczka. Według opowieści przekazywanych w Zakonie Kartuzów zdarzyło mu się kiedyś zostać napadniętym przez zbójców, którzy chcieli go ograbić z tego co wiózł do klasztoru. Rozgniewany ich bezczelnością Błogosławiony broniąc się przed nimi urwał nogę swojemu osłu i użył jej jako maczugi. Po odpędzeniu napastników przytwierdził ją zwierzęciu ponownie do ciała.
Nietypowy święty. Czemu nie prosił Pana o hufiec aniołów, którzy broniliby dobytku kartuzów? To także pewne wskazanie dla nas. Niejednokrotnie prosimy być może Boga o coś co tak naprawdę leży w granicach naszych możliwości. Chcemy by coś za nas zrobił, choć sami możemy bardzo wiele. Bł. Wiliam wybrał naprawdę najprostsze rozwiązanie. Warto dobrze przemyśleć o co prosimy Pana…
|