pustelnica.pl

Advertisement

Strona główna arrow Św. Bruno z Kolonii
Św. Bruno z Kolonii PDF Drukuj Email
23.01.2007.

Nasz Ojciec, św.Bruno - tytuł ten nie kojarzy się nam z ważną doktryną ani zawiłym nauczaniem, ale z życiem dojrzałego mistrza, który dał się uwieść dobroci Boga i dla niej zrezygnował ze wszystkiego. To, co ma nam do powiedzenia, to świadectwo życia na pustyni, gdzie w cichym czuwaniu czyste spojrzenie miłości ugodziło serce ukochanego. [Rana miłości. Konferencje kartuskie]
Św. Bruno z Kolonii jest niewątpliwie najbardziej znany jako założyciel Zakonu Kartuzów. Mało kto wie, że większość swego życia spędził jednak "w świecie" jako ksiądz diecezjalny, nie związany z żadną wspólnotą życia konsekrowanego. Nie wiemy kiedy dokładnie się urodził - najprawdopodobniej między rokiem 1027 a 1030. O jego pochodzeniu i dzieciństwie również trudno coś powiedzieć. Około roku 1050 przybył do Reims, gdzie rozpoczął naukę w słynnej wówczas szkole katedralnej. Kontynuował ją później w Tours min. pod kierunkiem słynnego filozofa i teologa Berengariusza. W roku 1056 przejął po Herimannie obowiązki scholastyka czyli przełożonego szkoły w Reims. Warto zwrócić uwagę, że miał wówczas około 28 lat - to bardzo młody wiek jak na osobę zajmującą takie stanowisko - wskazuje to, że musiał cieszyć się dużym autorytetem. Nawet dziś trudno sobie wyobrazić tak młodego dyrektora szkoły! Powiedzielibyśmy, że był - na miarę swojej epoki - człowiekiem sukcesu. Młody, wykształcony, na wysokim, znaczącym stanowisku w jednej z najlepszych wówczas uczelni.
Św. Bruno nie uniknął udziału w wielkich sporach swojej epoki. W owym okresie trwał spór Kościoła z władzami świeckimi o inwestyturę czyli o to kto ma decydować o obsadzaniu stanowisk kościelnych. Święty Założyciel Zakonu Kartuzów opowiedział się po stronie kościelnego obozu reform czyli przeciw ingerencji państwa w sprawy kościelne. Nam - żyjącym dzisiaj - może się to wydawać jasne i oczywiste - w tamtym czasie, dla tamtych ludzi takie oczywiste to jednak tak nie było. Kiedy arcybiskupem Reims został popierany przez władze świeckie Manasses wywołało to sprzeciw wśród części duchowieństwa. Św. Bruno wraz z innymi przeciwnikami Arcybiskupa zostali zmuszeni do opuszczenia Reims.
Święty - nie dla zemsty oczywiście - ale z troski o Kościół wystąpił z publicznym oskarżeniem przeciwko arcybiskupowi Manassesowi na Synodzie w Autun. Synod potępił Manassesa i zdecydował o zdeponowaniu go z urzędu. Nie udało się tego zrealizować aż do śmierci Arcybiskupa - był chroniony przez władze świeckie. Patrząc na te wydarzenia z dzisiejszej perspektywy możemy powiedzieć, że oto młody teolog, któremu udało się zrobić karierę, który kieruje prestiżową szkołą kościelną z dnia na dzień traci właściwie wszystko - stanowisko, pracę, którą kochał i dom - zostaje wygnany z własnej diecezji.
Okres życia św. Brunona od opuszczenia Reims do powrotu jest podobnie jak jego dzieciństwo osłonięty tajemnicą. Nie wiemy gdzie wówczas przebywał i co robił. Te dramatyczne wydarzenia i - być może - tajemniczy okres, który nastąpił po nich przygotowały go do podjęcia decyzji o opuszczeniu świata i rozpoczęciu życia pustelniczego.
W roku 1080 - po śmierci arcybiskupa Manassesa - św. Bruno z Kolonii powrócił do Reims. Proponowano mu objęcie godności arcybiskupiej, ale nie zgodził się. Powrócił do szkoły katedralnej. Po kilku latach, na początku roku 1084, złożył rezygnację ze wszystkich stanowisk i udał się na wędrówkę w poszukiwaniu miejsca, w którym mógłby założyć pustelnię. Wraz z nim opuścili Reims Piotr z Bethune i Lambert z Burgundii. Dotarli do słynnego wówczas cysterskiego ośrodka życia duchowego jakim było opactwo w Molesme. Zamieszkali w znajdującej się w pobliżu pustelni Seche-Fontaine. Dwaj towarzysze Świętego wkrótce zdecydowali się przyłączyć do wspólnoty cysterskiej. Św. Bruno natomiast opuścił Molesme. Towarzyszyła mu już prawdopodobnie wówczas niewielka grupa uczniów - zalążek przyszłego Zakonu Kartuzów.
Najstarsze kroniki kartuskie mówią, że około dnia wspomnienia narodzin św. Jana Chrzciciela (czyli 24 czerwca) św. Bruno wraz z sześcioma towarzyszami przybyli do św. Hugona biskupa Grenoble, byłego ucznia Świętego. Św. Hugon przekazał im miejsce zwane "desertum Carthusiae", gdzie założyli pierwszy klasztor Zakonu. Jego nazwa pochodzi właśnie od nazwy tego miejsca.
Świętemu Brunonowi nie było dane długo cieszyć się spokojem pustelni. W roku 1090 nowo wybrany papież Urban II - jeszcze jeden uczeń Świętego - wezwał go do Rzymu i mianował swoim doradcą. Święty Założyciel kartuzów bardzo szybko miał dość pracy w Kurii Rzymskiej i poprosił Papieża o pozwolenie na odejście. Ten zaproponował mu objęcie biskupstwa w Reggio, którego św. Bruno nie przyjął. Ostatecznie w roku 1092 św. Bruno z Kolonii zamieszkał w nowej kartuzji (tak się na pamiątkę pierwszej pustelni nazywają klasztory Zakonu). Umieszczono ją w Kalabrii w miejscu zwanym La Torre - dziś Serra San Bruno. Mieszkał w niej aż do chwili swej śmierci 6 października 1101 roku. Wszystkich członków Rodziny św.Brunona łączy szczególna duchowa więź ze św.Brunonem. Jest to szczególna tkliwa i serdeczna obecność. Tak opisuje ją jeden z przeorów kartuzji w Montalegre: Wystarczy znaleźć się w pobliżu kaplicy św.Brunona w środku zimy, kiedy pokrywa ją gruba warstwa śniegu, aby uznać, że nadnaturalne owoce naszego Błogosławionego Ojca nie są efektem wysublimowanych przemyśleń o charakterze spekulatywnym, lecz konkretnego ciężkiego życia, jakie doprowadziło pierwszych kartuzów-pustelników do milczenia serca przez zerwanie więzów ziemskich i do życia w zupełnej prostocie. [Rana miłości. Rozważania kartuskie].
Miejsce spoczynku św.Brunona w LaTorre w Kalabrii we Włoszech, było i jest miejscem licznych cudów i uzdrowień. W roku 1984 z racji 900-lecia Zakonu Kartuzów, tamtejszy klasztor odwiedził Ojciec Święty Jan Paweł II.


 
« poprzedni artykuł


Eremityzm. Wprowadzenie w duchowość i praktykę życia pustelniczego - s. Bruna od Maryi Eremityzm. Wprowadzenie w duchowość i praktykę życia pustelniczego
To skromne dziełko jest owocem praktyki życia w pustelni. Nie jest to traktat teologiczny ani żaden typowy poradnik. To raczej próba podzielenia się doświadczeniem w szukaniu Boga poprzez podążanie ścieżką samotności i modlitwy.
Bóg nie stworzył człowieka do tego, aby był sam, a mimo to niektórych wzywa na tę szczególną eremicką drogę. Jej istotą nie jest jednak osamotnienie lecz trwanie przed Jego obliczem. Fizyczna nieobecność człowieka jest tylko środkiem do głębszego życia Bożą obecnością.
To powołanie, którego podstawową cechą jest nieustanne przekraczanie własnego człowieczeństwa i wewnętrzne zmaganie ze słabościami to wędrówka, do której trzeba porządnie się przygotować. Stąd ten tekst – zbiór notatek, co warto zabrać ze sobą, o czym pamiętać. Oby dobrze posłużył – zwłaszcza tym – którzy szykują się by wyruszyć w drogę... (Fragment"Listu do Czytelnika")

 

 
Teologia i semiologia cyberkultury. Eseje o duchowych wymiarach kultury sieci - s. Bruna od MaryiTeologia i semiologia cyberkultury. Eseje o duchowych wymiarach kultury sieci
W naszych czasach technologia coraz głębiej przenika do ludzkiego życia, tymczasem w Kościele wiele sfer działania apostolskiego wygląda jak kilkadziesiąt lat temu. Dla wielu osób zajmujących się nauczaniem i pasterzowaniem, czas jakby się zatrzymał. Dotyczy to zarówno organizacji życia religijnego, jak i stylu oraz treści nauczania. Cyberkultura dla jakże licznych to jakiś marginalny, kontrkulturowy, subkulturowy nurt będący poza obszarem ich zainteresowań. Skutkiem takich postaw jest niekomunikatywność treści przekazywanych czy to poprzez homilie czy katechezę oraz nieskuteczność w zakresie tworzenia żywych wspólnot parafialnych.
Przywołane (…) wybrane zjawiska i wątki cyberkultury to jeden z kluczy do zrozumienia współczesnego człowieka – nomady epoki cyfrowej. W filmowych techno-eposach zapisano jego ukryte pragnienia i tęsknoty jego serca. Ludzie Kościoła muszą umieć odczytywać zakodowane w treściach cyberkultury świadectwa potrzeb duchowych ludzi. (Fragment z rozdziału „Cyberkultura jako wyzwanie duszpasterskie”)
 
 
© 2010 Blog eremitki
Angelus.pl - portal chrześcijański